Sudety nad Alwernią. Pradziad, Przedszkole Samorządowe, Urząd Miasta i Klasztor Ojców Bernardynów w Alwerni. Przez cały piątek 21 marca niebo w Alwerni było bezchmurne – czyste, leniwe, przyjazne. Patrząc z Wielkiej Góry w Sance, daleko nad środkowymi Czechami, zaczęły zbierać się wysokie chmury. Rozciągnięte przy horyzoncie w równą linię, jakby namalowaną pędzlem ciemną wstęgę. Słońce weszło w ten pas i zatonęło. Po kilku minutach obniżyło się i zaczęło wysuwać spod chmur. Wychodziło z nich ostrożnie, jakby nie było pewne, czy jeszcze ma prawo świecić. Nie było już jaskrawym dyskiem, raczej czymś na kształt przygaszonego klejnotu, który znalazł się tam przypadkiem, zawieruszył w ostatnich chwilach dnia. Gdy zegary na wieży Klasztoru Ojców Bernardynów w Alwerni pokazały 17:56, Słońce dotknęło horyzontu dokładnie za odległym o 170 km Pradziadem. Jakby na moment chciało się na nim oprzeć, zanim zniknie. (21 marca 2025)
Grojec na tle Babiej Góry – Królowej Beskidów (12 marca 2025)
W ostatnich godzinach 12 dnia marca, kiedy słońce zbliżało się do horyzontu, a dzień chylił się ku końcowi, nikt nie mógł przewidzieć, że niebo w Grojcu stanie się areną prawdziwego spektaklu. Halny wiatr, jak niewidzialny mściciel, z wściekłą siłą niósł ze sobą chmury, które spowiły Tatry i Beskidy. W tym szarym, wietrznym poranku, wszystko zniknęło za zasłoną mglistego, fenowego wału, a świat wydawał się zamknięty w martwej ciszy. Jednak z każdą minutą niebo stawało się coraz bardziej niepokojące. Z zachodu nadciągał front deszczowy – potężny, niepowstrzymany. Zatracał wszelką nadzieję na spokój, niszcząc ostatnie resztki ciepła, jakie jeszcze trzymały się ziemi. Wydawało się, że nic nie jest w stanie powstrzymać tej potężnej fali ciemności, która pochłaniała wszystko na swojej drodze. I wtedy, w najciemniejszym momencie, jakby los postanowił wyjść naprzeciw oczekiwaniom, nadszedł moment przełomowy. O godzinie 16:12 zasłona ciężkich, niskich chmur zaczęła powoli się rozsuwać, niczym w teatrze, gdy kurtyna odsłania przed widzem tajemniczy, nieoczekiwany świat. Pośród zniszczonego krajobrazu, na pierwszy plan wysunęły się małe gospodarstwa, które wyglądały jak zagubione w czasie wyspy. A w ich centrum – wieża kościoła Świętego Ducha patrzyła w niebo z niezłomnym spokojem. Nad odległymi Beskidami, chmury, majestatycznie, zaczęły się przesuwać, zbliżając się w kierunku wschodnim, jak siły nie do powstrzymania. Słońce, już na skraju zachodu, próbowało wydrzeć się z cienia obłoków. Przez cienkie szczeliny światła na chwilę rozświetliły napierające chmury, jakby niebo chciało dać nam ostatnią szansę na oddech przed nadchodzącą ulewą. I wtedy, na tle scenerii, wyłoniła się Babia Góra. Stała tam, nieugięta, jak posąg wśród chaosu, oświetlona od tyłu światłem, które nadchodziło zza chmur. Była to scena, jakiej nie sposób zapomnieć. Każdy szczegół tej chwili, każda sekunda, była pełna napięcia, jakby cały świat zatrzymał się w jednym uderzeniu serca.
Kościół Św. Wawrzyńca w Regulicach na tle Babiej Góry – Królowej Beskidów. (7 marca 2025)
Na majestatycznej fotografii, kościół w Regulicach, z jego staranną architekturą i wyraźnymi detalami, zdaje się unosić w przestrzeni, niczym kamienny strażnik tej ziemi. Z przodu, w pierwszym planie, widzimy jego solidną bryłę, której mury niosą echo minionych wieków, z każdym kamieniem opowiadając historię ludzi, którzy tu żyli i modlili się. Jednak to, co naprawdę porusza wyobraźnię, to tło – niezachwiana potęga Babiej Góry, oddalonej o całe 60 kilometrów, lecz dzięki zastosowanej perspektywie i precyzyjnej kompresji odległości przez obiektyw, wydaje się niemal wciągać w swoje objęcia kościół, jakby to był jedyny cel tej epickiej sceny. Wrażenie bliskości między nimi jest niemal namacalne, a ogrom góry sprawia, że wznosi się ona w niebo jak nieugięty strażnik, czuwający nad tym miejscem od tysięcy lat. Teleobiektyw uwydatnia jej masywność, jednocześnie nadając jej niemal mityczny wymiar – ściana skalna, pokryta śniegiem, zdaje się zstępować z nieba, wypełniając przestrzeń wokół. Babia Góra, Królowa Beskidów, niczym niezrównana władczyni tego górskiego królestwa, od wieków stąpa po tej ziemi z nieporuszoną potęgą. Jej silueta jest widoczna w każdej legendzie, każdej opowieści, która od pokoleń przekazywana jest z ust do ust. W jednym z dawnych podań mówi się, że na szczycie tej góry odbywały się czarne sabaty, gdzie czarownice i demony schodziły się, by zawrzeć pakt z siłami ciemności. W innym, bardziej melancholijnym opowiadaniu, Babia Góra jest domem Białej Damy, ducha kobiety, która zginęła na szczycie, próbując stawić czoła niebezpiecznym warunkom. Jej duch nie opuścił góry i do dziś krąży wśród chmur, a ci, którzy na szczyt się wspinają, czują jej obecność – jakby sama góra miała w sobie jej przeszłość. Babia Góra, choć na pierwszy rzut oka wydaje się tylko majestatyczną formą w krajobrazie, jest czymś znacznie więcej. To miejsce, które było świadkiem narodzin i upadków cywilizacji, miejscem, gdzie ludzie musieli stawiać czoła swojej determinacji i odwadze. Od wieków stanowiła granicę, wyznaczając linię nie tylko między różnymi krainami, ale także między światem żywych a tym, co nieznane, tajemnicze i mroczne. Dziś, kiedy patrzymy na jej wielką sylwetkę z odległości, nie możemy oprzeć się uczuciu, że to miejsce, które nie tylko łączy ludzi z historią, ale także przypomina o potędze natury, której nie da się ujarzmić. W 1954 roku Babia Góra zyskała status Parku Narodowego, a jej unikalne ekosystemy są dziś chronione, aby przyszłe pokolenia mogły podziwiać ją w całej jej dzikości. To szczyt, który nie tylko przyciąga turystów, ale i pielgrzymów, wędrowców szukających nie tylko fizycznej, ale i duchowej wspinaczki. A Kościół w Regulicach, choć oddalony od niej o dziesiątki kilometrów, pozostaje świadkiem tej nieustającej gry między naturą a człowiekiem, między codziennością a mistyką, której wzbierający szczyt Babiej Góry jest niekwestionowanym symbolem.
Dzisiejsze wieczorne pogodne niebo nad Wąwozem Siemota k/Płazy, pozwoliło raz jeszcze uchwycić oddalającą się już od nas Kometę Tsuchinshan-ATLAS, jakby wylatującej z Drogi Mlecznej.(1 listopada 2024)
Kapliczka Feliksików na Kamionce na tle Królowej Beskidów Babiej Góry. Każdy kto chociaż raz wędrował drogą Widokową z Płazy na Stare Dworzysko z pewnością widział tę piękną kapliczkę. Ufundowało ją w 1929 r. małżeństwo Franciszek i Franciszka Feliksik – rodzina, która kilka lat wcześniej wyjechała za chlebem do Stanów Zjednoczonych, a pieniądze na budowę przysłała bratu. O fundacji za udany pobyt w USA przypominają wyryte w kamieniu inicjały „F.F.F”. Po lewej stronie kapliczki rośnie sad, który do dzisiaj owocuje. (31 marca 2023)
„Kiedy, uciekając przed potężnym Orionem, Plejady pędzą w ciemną otchłań fal, ze wszystkich części nieba wieją z furią wiatry. W tej chwili nie ma żadnych statków na morzu; to wtedy, powtarzam wam to jeszcze raz, nie zapominajcie, że warto pracować na ziemi”. W mitologii greckiej, Plejady były siedmioma córkami tytana Atlasa. Został on zmuszony do podtrzymywania nieba przez wieczność i dlatego nie był w stanie chronić swoich córek przed myśliwym Orionem. Za siostrami wstawił się Zeus, który zamienił je w gwiazdy. (21 lipca 2022)
Wiosna na dobre zagościła w naszym krajobrazie. Tatrzańskie szczyty delikatnie już bielą się resztkami śniegu. „Zimna Zośka” spóźniła się w tym roku o kilka dni. Jadąc na poranny plener fotograficzny do Grojca o godzinie 4 rano w temperaturze +2,5 stopnia, założyłem kurtkę puchową, kalesony i czapkę. Pod Krywaniem „słowacką narodową górą” zobaczyłem kościół Opieki Matki Bożej w Kamieniu w otoczeniu 700-letnich lip przy plebanii. Drzewa te cieszą niezwykłym obwodem pni oraz wielką żywotnością mimo swojego wieku. Znajdujący się w kościele Obraz Matki Bożej Kamieńskiej jest jednym ze znanych maryjnych wizerunków kultowych w Polsce. Powstał w krakowskich pracowniach malarskich na przełomie XVI/XVII wieku. Z obrazem związanych jest kilka legend i dwie próby wywiezienia go z Kamienia do Krakowa. Poranna niska temperatura sprawiła że płynąca koło Kamienia Wisła tworzyła delikatną mgłę wzdłuż koryta rzeki. Znacznie bardziej parowała woda na stawach Flamingo w Porębie Żegoty.